object983025321
object518233247
Kontakt :
Tel.+48 500 118 300
e-mail: info@prawko.com

Ośrodek Szkolenia Kierowców w Poznaniu



Autem przez świat: Singapur. Szkoła jazdy „Prawko” z Poznania wskazuje, jak bezpiecznie jeździć w Mieście Lwa

Autem przez świat: Singapur

Gdy Mateusz zrobił kurs w szkole jazdy z Poznania, od razu zasiadł za kółkiem jako kierowca zawodowy, aby zarobić na wyjazd do Singapuru. W końcu udało mu się uciułać konkretną kwotę, za którą kupił bilet do Miasta Lwa, czy — jak wolą zgryźliwi — Miasta Zakazów…

Chociaż chłopak wiedział, że Singapur jest nowoczesnym miastem, bardzo bezpiecznym, gdzie przestępczość jest bliska zeru, to od pierwszego postawionego kroku na kontynencie azjatyckim ogarnął go dziwny niepokój. Czuł pod skórą, że wydarzy się coś złego, ale jeszcze nie wiedział, jakie nieszczęście go nawiedzi.

Oprócz tego, odkąd rzucił palenie, nieustannie żuł gumę. Wiedział, że istnieje zakaz przywozu gumy do tego kraju, ale nie spodziewał się, że nie będzie można jej kupić w zwykłym sklepie, tylko na receptę w aptece, jako zamiennik dla nikotyny.

Tak więc, gdy go oświecił w tym temacie sprzedawca, z którym rozmawiał po angielsku, wściekły jak osa wyleciał na ulicę i rzucił tym słynnym wulgaryzmem, po którym można rozpoznać Polaka w dowolnym miejscu na ziemi.

— Polisz? — odezwał się do niego jakiś chłopak z rozczochraną czupryną, który właśnie tamtędy przechodził.

— Yes, it is… — odrzekł Mateusz.

— Nie o to pytom — ciągnął nieznajomy. — Mówiu na mnie Zioło i pytom, czy mosz szluga?

Mateusz zaniemówił z wrażenia. Gdy się otrząsnął z pierwszego szoku, że spotkał Polaka na drugim krańcu świata, ciągnął dalej:

— Słuchaj Zioło, nie palę, bo rzuciłem palenie. Ale jeśli załatwisz mi miętowe gumy do żucia, to fundnę ci tyle szlugów, ile zdołasz udźwignąć…

Zioło rozejrzał się konspiracyjnie wokół i wyciągnął z kieszeni spodni cztery paczki gum do żucia. Tymczasem Mateusz kupił mu cztery paczki papierosów, a następnie wymienili się towarem.

Dziwnym trafem panowie po krótkiej rozmowie przypadli sobie do gustu i podjęli decyzję, że wynajmą samochód, aby zwiedzić miasto-państwo. Tak też uczynili. Jeszcze tego samego dnia mknęli lewym pasem ruchu, bo tak stanowiło prawo, a za kółkiem po prawej stronie auta siedział Mateusz.

Gdy wjechali na ruchliwą dwupasmówkę Tanjong Katong Road stało się coś nieoczekiwanego. Otóż samochód jadący przed nimi nagle zniknął, jakby zapadł się pod ziemię. Mateusz wcisnął hamulec, a Zioło chwycił się za głowę i rzekł z przerażeniem:

— Mati, czy też żeś to widzioł, czy może mom omamy, bo jestem na detoksie po odstawieniu prochów?

Co się stało z autem jadącym przed nimi? O tym za chwilę. Najpierw wyjaśnimy, jakie przepisy i atrakcje czekają turystów podróżujących po Singapurze…

1.  Jakie przepisy obowiązują w Singapurze? Szkoła jazdy z Poznania wyjaśnia, jak bezpiecznie jeździć po Mieście Lwa

  • Ruch. Jest lewostronny. Oznacza to, że w samochodach kierownica zamontowana jest po prawej stronie pojazdu. Wyprzedzanie dozwolone jest z prawej strony, a pojazdy poruszają się po rondach zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Zazwyczaj pierwszeństwo mają pojazdy nadjeżdżające z prawej strony, chyba że znaki stanowią inaczej.
  • Dokumenty. Polskie prawo jazdy ważne jest 12 miesięcy. Chociaż wymagane jest tu przetłumaczenie prawka na język angielski przez tłumacza przysięgłego, to podczas kontroli policji rzadko kiedy jest to sprawdzane.
  • Prędkości. W terenie zabudowanym obowiązuje 50 km/h. Tymczasem na drogach szybkiego ruchu prędkość waha się od 80 do 90 km/h, w zależności od znaków z ograniczeniem prędkości. Natomiast w tunelach obowiązuje 70 km/h, zaś w strefach zamieszkania od 20 do 40 km/h w zależności od oznakowania.
  • Fotoradary. Powyższe ograniczenia są surowo egzekwowane. W wielu miejscach działa system kamer, który jest zarazem fotoradarem. Kary nakładane są na kierowców, którzy nawet nieznacznie przekroczyli dopuszczalną maksymalną prędkość lub nie zastosowali się do znaków i sygnałów na drodze.
  • Alkohol. Maksymalny limit wynosi 0,8 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Po jego przekroczeniu obowiązują bardzo surowe kary za prowadzenie pod wpływem alkoholu.
  • Narkotyki. W przypadku jazdy autem pod wpływem narkotyków grozi kara śmierci, podobnie jak za posiadanie ich nawet w niewielkiej ilości.
  • Pasy bezpieczeństwa. Są obowiązkowe dla wszystkich pasażerów.
  • Foteliki dziecięce. Obowiązują aż do momentu osiągnięcia przez dziecko wzrostu wynoszącego 1 m i 35 cm.
  • Telefon. Występuje zakaz używania telefonu komórkowego podczas jazdy, chyba że przez zestaw głośnomówiący.
  • Pierwszeństwo. Jadąc prosto na skrzyżowaniach musimy ustąpić pierwszeństwa pojazdom nadjeżdżającym z prawej strony, natomiast skręcając w lewo musimy także ustąpić wszystkim z naprzeciwka.
  • Oznakowanie. Podwójna żółta linia zygzakowata oznacza całkowity zakaz zatrzymywania się.
  • Opłaty. Wiele dróg (szczególnie do centrum) jest płatnych w godzinach szczytu (system ERP). 
  • Mandaty. Singapur słynie z bardzo wysokich mandatów i punktów karnych za najmniejsze wykroczenia.
  • Stłuczki. W przypadku stłuczki, jeśli szkody są znaczne, nie należy ruszać pojazdów do czasu przyjazdu policji. 

2.  Co jeszcze warto wiedzieć o Singapurze? Szef szkoły jazdy z Poznania dzieli się swoimi spostrzeżeniami

  • Po pierwsze Singapur to miasto-państwo o niewielkiej powierzchni oraz liczbie mieszkańców, położone w Środkowo-Południowej Azji. Nie tylko zachwyca architekturą, ale także ładem i porządkiem.
  • Po drugie, pomimo dużej liczby samochodów, ulice nie są zakorkowane, co spowodowane jest przede wszystkim wzorową organizacją ruchu drogowego.
  • Po trzecie chociaż że jest to państwo, gdzie jednym z najważniejszych środków transportu są motocykle i skutery, to w samym Singapurze jest ich naprawdę niewiele. Spowodowane jest to przede wszystkim wysokimi kosztami posiadania pojazdu (COE) oraz bardzo dobrze zorganizowaną komunikacją miejską. COE to obowiązkowy dokument, który uprawnia do posiadania i użytkowania pojazdu przez okres 10 lat . Po jego upływie należy wyrejestrować pojazd. Certyfikat COE jest przyznawany na zasadach przetargu, a jego ceny sięgają często kwoty 100 000 dolarów singapurskich, czyli około 300 000 zł. Kwota za uzyskanie certyfikatu COE jest na tyle wysoka, że skutecznie ogranicza ilość pojazdów i zanieczyszczeń związanych z emisją gazów cieplarnianych do środowiska, co wpływa bezpośrednio na rozwój komunikacji zbiorowej, która w Singapurze jest na najwyższym poziomie.
  • Po czwarte w Singapurze trudno spotkać kierowcę, który złamie jakikolwiek przepis ruchu drogowego, przykładowo przejedzie na czerwonym świetle, przekroczy prędkość czy zaparkuje w niedozwolonym miejscu.
  • Po piąte na przejściach dla pieszych trudno spotkać osobę, która przekroczy jezdnię w miejscu niedozwolonym lub na czerwonym świetle. Oczywiście przy milionach turystów przybyłych z najdalszych zakątków świata nie sposób nie spotkać na swojej drodze takiej osoby, ale będąc dwa dni w Singapurze tego typu sytuacje widziałem może dwukrotnie i na pierwszy rzut oka widać było, że to turyści.
  • Po szóste kierowcy są bardzo zdyscyplinowani, co wpływa na nasze poczucie bezpieczeństwa, zarówno wtedy, gdy poruszamy się samochodem, komunikacją miejską czy pieszo.
  • Po siódme Singapur doskonale pokazuje, że pomimo położenia w Azji, która kojarzy nam się z korkami i chaosem komunikacyjnym oraz nieprzestrzeganiem przepisów ruchu drogowego, wprowadzając kontrole, limity i wysokie kary można doprowadzić do zmiany zachowań i poprawy bezpieczeństwa na drogach.

3.  Co się wydarzyło w Singapurze? Szkoła jazdy z Poznania ujawnia, jak się potoczyła historia kierowcy z Polski

Gdy więc Mateusz zamarł za kółkiem, gdy stał się świadkiem niezwykłego zdarzenia, Zioło szturchnął go łokciem w brzuch i pomógł powrócić do rzeczywistości. Wtedy chłopak wyskoczył z wozu i stanął na krawędzi wielkiej dziury, która powstała na skutek zapadnięcia się drogi.

Zerknął w dół i doznał kolejnego szoku. Oto wartka woda szarpała autem, które zaryło dachem w mule. Najpewniej był w nim kierowca, więc Mateusz — niewiele się zastanawiając — rzucił się w wir rwącej wody.

Chwilę później do akcji wkroczyli pracownicy krajowej agencji wodnej, którzy tam wykonywali swoje prace. Wspólnie z Mateuszem otworzyli drzwi auta i wyciągnęli z niego kobietę. Oczywiście Zioło koordynował całą akcję, będąc usytuowanym nad zapadliskiem.

W mediach przemilczano fakt, kto tak naprawdę uratował dziewczynę. Medialny splendor spadł na pracowników agencji wodnej, którzy — jak twierdzą niektórzy komentatorzy — ponosili odpowiedzialność za zapadnięcie się ruchliwej drogi.

Natomiast my możemy być dumni, że — jeśli prawdą jest to, co relacjonuje chłopak o ksywce Zioło — to kierowca, który ukończył kurs w szkole jazdy z Poznania, dzięki nabytym w niej umiejętnościom ocalił nie tylko siebie i kolegę, ale także bezbronną kobietę walczącą o życie w odległym Singapurze…

Autor: Cezary Drozdowski  
Redaktor: Maciej Bukowski

PS Oto, jak możemy Ci jeszcze pomóc:

  1. Kontakt z redakcją. Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, ale masz dodatkowe pytania, koniecznie napisz do nas. Jesteśmy otwarci na Twoje sugestie. Jest szansa, że wykorzystamy je na naszym blogu w formie kolejnego artykułu, w którym odpowiemy na najczęściej zadawane pytania dotyczące kursu na prawo jazdy.
  1. Kurs na prawo jazdy. Jeśli chcesz zrobić prawko, chętnie Ci w tym pomożemy. Wspaniali instruktorzy sprawią, że nauka jazdy będzie przyjemnością, a egzamin stanie się formalnością. Świadczą o tym setki zadowolonych kierowców, których przeszkoliliśmy w ciągu minionych 20 lat.