
Gdyby Janusz posłuchał porady instruktora ze szkoły jazdy z Poznania, gdzie robił kurs na kategorię C+E, uniknąłby wstrząsu, jaki przeżył w czasie wyjazdu. Otóż było już grubo po północy, gdy kierowca z Polski dojechał na miejsce nocnego postoju we Francji.
Jak się okazało, parking był już zajęty przez inne TIR-y. Janusz postanowił więc zaparkować na „dzikim” parkingu, jakiś kilometr dalej, przy tej samej ruchliwej drodze. Wspomniany instruktor uczył go, aby nigdy tego nie robił, gdyż może przypłacić to utratą towaru, a nawet życia…

Gdy Michał zrobił kurs w szkole jazdy w Poznaniu i zdał egzaminy w tutejszym WORD-zie, od razu kupił sobie auto. Wkrótce nadszedł sezon zimowy i młody kierowca dostał zaproszenie do rodziny w góry. Postanowił z niego skorzystać i wraz z żoną zafundować sobie śnieżny wypoczynek z dala od zgiełku miasta.
Zanim ruszył w drogę, spotkał się ze swoim wujkiem, który miał prawo jazdy od 40 lat, więc był doświadczonym kierowcą. Michał zapytał go o to, jak przygotować auto do zimy, opadów śniegu i gołoledzi na drodze. Wujek chętnie podzielił się z nim swoimi wskazówkami. W czasie rozmowy jedna porada wujka zszokowała Michała, tak że zapytał o nią ponownie, aby się upewnić, czy dobrze usłyszał.

Gdy szef szkoły jazdy z Poznania wybrał się do Włoch nad słynne jezioro Garda na wypoczynek połączony ze szkoleniem storytellingowym, dwukrotnie przeżył szok. Po raz pierwszy, gdy spotkał Marię, która mimo że była osobą z niepełnosprawnościami, z uśmiechem na twarzy powtarzała: „Niepełnosprawność nie istnieje, chcieć znaczy móc!”.
Cały ten wyjazd zorganizowała właśnie Maria, 32-letnia dziewczyna pochodząca z okolic Lwowa na Ukrainie. Jak się okazało, w wieku 15 lat, podczas uprawiania wspinaczki amatorskiej, spadła ze skały i uszkodziła kręgosłup. Niestety obecnie porusza się na wózku inwalidzkim bez perspektyw na wyzdrowienie.

Gdy Agnieszka postanowiła zrobić kurs w szkole jazdy w Poznaniu, nie wiedziała, komu zaufać. Prawie każdy OSK chwalił się, że jest najlepszy i ma najwyższą zdawalność.
Agnieszka była młodą studentką i nikogo nie znała na mieście, więc nie szukała ośrodka z polecenia, ale postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Tym samym wybrała szkołę na podstawie opinii kursantów.